Music fills my soul - to nie jest mój cytat. Ale używam go jako wprowadzenie. Otóż raz w roku mam dosłownie fazę na jakiś kawałek. Kiedyś te fazy miałem w wakacje, od paru lat dzieje się dziwnym trafem w okresie jesienno-zimowym. Już trzeci raz "fazuję" o tej porze. Dlatego też uważam, że wpadłem w pętlę czasu. Tak więc cofnijmy się w czasie. Tak było:
dwa lata temu
rok temu
Jest 28 grudnia 2011 roku i nie mogę oderwać się od tego. To jest hit tzn. dopiero będzie w nowym roku. I znowu czuje się jak w grudniu 2009 lub październiku/listopadzie 2010. To jest po prostu pętla czasu.
Z drugiej strony to jednak pokazuje, że muzyka obroni się sama i że dla wielu nastąpił przesyt na Kie$ze, Gagi, Pitbulla z jego epickim rechotem i inne "hity na czasie". Cheers!
A jak ktoś jest ciekawy to w 2003 miałem fazę na to :P. Piękne czasy i powolny koniec beztroski dzieciństwa. Kiedyś to było lepiej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz