I znowu mamy show medialne. I znowu Faktoidy będą nas raczyły historyjkami z cyklu "Oszukać przeznaczenie". I znowu to będzie temat do wałkowania przez media przez następny tydzień (patrz sprawy Madzi i soli). Jedno jest pewne: akcja była sprawna, a miejsce wypadku to zadupie. Potwierdzam, jechałem tą trasą dwa tygodnie temu.
Instytucja żałoby narodowej powinna wchodzić w moim zdaniem tylko w następujących wypadkach:
a) śmierć zasłużonej osoby dla kraju
b) wypadek z >100 ofiarami (jak na polskie warunki spora ilość)
c) wypadek z <100 ofiarami, jeśli wśród nich były ważne osobistości tudzież wojskowi
Prezydent Kaczyński skutecznie zdewaluował instytucję żałoby narodowej. Doszło już do tego, że gdy dochodziło do wypadku w którym było >10 ofiar spierano się, za ile godzin będzie decyzja o narodowym smutkowaniu i kto przybędzie pierwszy na miejsce katastrofy: Tusk limuzyną czy Kaczyński samolotem. Aż w końcu żałoba była naprawdę potrzebna...
Szkoda, że prezydent Komorowski zaczyna postępować jak poprzednić. Tylko jakie on ma kryterium do ogłaszania decyzji? Czy czołowe zderzenie pociągów było bardziej widowiskowe od jakże prozaicznego wypadku, w którym zginęło 18 rolników? Czy oni byli mniej ważni? Biedota, pewnie głosowali na Prezesa. Skoro tak to nie ma sensu po nich płakać-tak postrzegam filozofię elity. Komorowski pewno nie chciał zepsuć narodowi świąt nieogłaszając "dwudniówki" po kilku polskich żołnierzach z wojny w Afganistanie (nie łudźmy, tam trwa wojna).
Ja zaś pier**lę konwenanse i nie będe smutkować. Puszcze sobie jakąś kozacką muzykę na cały regulator. Niech inni słyszą jaki jest mój stosunek do show żałobnego.