Parę dni temu wpadł mi w ręce album, w którego tworzeniu sam uczestniczyłem. Zawiera on zdjęcia od początku XX wieku aż do lat 80. na których można zobaczyć miejsca lub ludzi z moich okolic. Moich parę fotek nie zamieszczono w albumie, mają się pojawić w aplikacji na smartfony. Według twórców albumu ma to być pierwsze w Polsce połączenie książki i apki. Na apce będzie można podejrzeć niezamieszczone zdjęcia oraz sprawdzić, kto jest na zdjęciach zamieszczonych w książce. Prace trwały w sumie dwa lata a w ostateczną fazę weszły jesienią zeszłego roku.
Premiera książki miała miejsce w niedzielę, towarzyszyła jej piękna uroczystość pełna wzruszeń i wspomnień mieszkańców. Można było podejrzeć warsztat pracy fotografa sprzed 150 lat pracującego na mokrym kolodionie i dostać od niego fotografię. Oprócz tego można było posłuchać wykładów o historii miejsc których już nie ma czy o osadnikach z zewnątrz.
Może nie wspominałbym o tym, gdyby nie jedna z fotografii, którą chciałbym się podzielić. Zdjęcia opowiadają na swój sposób historię, ta jest smutna.